jestem egoistyczną idiotką.
okłamuje ludzi, a raczej nie mówię im prawdy, jedno i to samo...
Marcin zadzwonił odebrałam, chciał przyjść, ale ja wolałam żebyśmy nie byli sami, więc powiedziałam, że wyjdziemy jeszcze z Szrlt. na dwór, bo była u mnie.
poszliśmy, troche ludzi było, prawie wszyscy.
udawałam, że wszystko jest ok.
nie wiem jak mi to wyszło.
Marcin pocałował mnie, ale i tak podczas tego pocałunku myślałam o moim koledze ze snów.
i o tym co mam zrobić.
później przestałam o nim myśleć, nawet przez chwile miałam dobry humor, śmiać mi się chciało.
wiem, że mój miły widział, że udaję.
wszyscy widzieli, po mnie to zawsze widać.
Damian poprosił mnie o rozmowę, pytał czy to prawda z tym yyy, no wiecie.
w sumie to zaprzeczyłam, skłamałam.
on to zauważył.
(czemu nie umiem kłamać?)
wiecie oni się kolegują,
i tak jakimś cudem nie wiem jakim ten pan ze snów przyszedł.
zbieg okoliczności?
wątpie.
było mi dziwnie, Marcin mnie przytulał, pan ze snów uśmiechał się jak gdyby nigdy nic.
wiedział, że mam chłopaka, teraz już tak.
źle się czułam, powiedziałam, że idę do domu.
mój miły wiedział, że chce zostać sama.
wiedział, że nie chcę by szedł ze mną.
pożegnał się.
(nie)oczekiwanie pan ze snów powiedział, że idzie do kogoś.
eh, dziwne, że w moją stronę szedł.
pogadaliśmy, powiedział, że mu nie przeszkadza, że mam chłopaka, że bardzo mu się podobał, że zrobiłby dla mnie wszystko.
a ja zamiast powiedzieć, żeby przestał, uśmiechnęłam się jak gdyby nigdy nic.
idiotka, bez uczuć.
może i z uczuciami, ale jakimi...
odprowadził mnie, powiedział, że napiszę.
ja się tylko uśmiechałam.
na koniec chciał mnie pocałować, odwróciłam głowę, to zdołałam zrobić.
chociaż szczerze nie wiem czy chciałam.
przy moim miłym czuję się zajebiście,
przyy panu ze snów trochę inaczej,
ale chyba nie gorzej.
i tak o to, zachowuję się jak ostatnia suka.
ja nie chce bawić się czyimiś uczuciami,
może po prostu nie chce wyjść na tą złą.
ja bym tak nie umiała naprawdę.
bym miała takie potworne wyrzuty sumienia, że szok.
'nie mam mowy,
wyrzuć tą myśl z głowy Paulino!'
tak podpowiada mi rozum.
i chyba się go posłucham.
Biszkoptowa panienka

przyszedł, nie patrzyłam na niego.
spytał co sie ze mną dzieje...
ale nie tak z wyrzutem, raczej z taką opiekuńczością.
powiedziałam, że nic...
bo co miałam powiedzieć?
a płakać mi się chciało tak niesamowicie, że aż sama mi łza po policzku poleciała.
nie wiem czemu, chyba z tej bezradności.
a on oczywiście to zauważył.
przytulił mnie tak jak to on.
i poczułam to,
to przyjemne ciepło i dreszcze, kiedy dotyka mnie.
wtedy nie wytrzymałam, rozbeczałam się jak dziecko.
kurwa czemu ja nie jestem tak silna...
czemu ja płacze jak jakaś idiotka?
przecież w sumie nic się mi nie dzieje.
a on już o nic nie pytał,
przytulał mnie, patrzył na mnie nie wiedząc co robić.
widziałam w jego oczach, że jest mu tak źle.
zawsze ma taką minę, gdy płaczę.
jest taki poruszony...
przez co zrobiło mi się jeszcze gorzej.
jak ja mogę go tak krzywdzić, mogłam przynajmniej nie płakać.
widziałam jak on się z tym męczył...
w końcu przestałam płakać, on nadal się nie odzywał.
wiedział, że tego od niego oczekuje.
chociaż ja nie oczekiwałam, nie mogłam, ale chciałam by nie pytał.
nie pamiętam kiedy zasnęłam.
obudziłam się, już go nie było.
napisał mi kartkę, że musiał wrócić do domu, ale nie chciał mnie budzić.
a no i że zadzwoni, że mnie kocha.
i kurwa ja czuję, że go kocham, naprawdę kocham.
tak dobrze się z nim czuję, mimo wszystko.
a z drugiej strony czuję coś, gdy widzę mojego pana ze snu...
nie, nie, nie. nie mogę tego mówić.
to niedorzeczne.
nie mogę nic do niego czuć.
opanować się muszę.
Biszkoptowa panienka

czemu ja jestem taka beznadziejna?
czemu nie moge przestać myśleć o panu z moich snów?
kurde, ja naprawdę próbuję.
już więcej mu nie odpiszę, obiecuję.
ale co z tego, skoro znów go dziś spotkałam...
nie tylko jego.
on oczywście powitał mnie uśmiechem i spytał gdzie idę.
na przystanek szłam, bo jechałam z chłopakami do parku sowińskiego.
sama wtedy jeszcze byłam,
więc chwilę pogadaliśmy.
i on naprawde z wyglądu mi się nie podoba.
a w parku kogo spotkałam (?)
Marcina.
mogłam się tego spodziewać...
często tam jest...
dziwne to było.
Michał i Piotrek zostawili nas na chwilę.
eh, a mój miły powiedział, że się stęsknił...
nie krzyczał ani nic, powiedział, że się martwił i spytał czy cos się stało.
takiej reakcji się nie spodziewałam.
nie patrzyłam mu w oczy bo nie mogłam.
pocałował mnie.
powiedział, że przyjdzie wieczorem do mnie.
co miałam powiedzieć, zgodziłam się.
Piotrek i Michał powiedziali mi, że niepotrzebnie się przejmuję,
że mam mu nic nie mówić.
bo co powiem...
'Marcin nie spotykałam sie z toba bo było mi głupio, że śni mi się ... i czasami o nim myślę, a no i piszę z nim na gadu'
to by było głupie..
może i tak.
więc Marcin przyjdzie, pewnie niedługo.
a ja jestem w kropce.
Biszkoptowa panienka

nie widziałam się z Marcinem od 14, a dziś już 16. -.-
i on do mnie przyszedł dziś rano, i ja nie otworzyłam.
i dzwonił, i ja nie odebrałam.
dzisiaj spotykam się z Michałem i Piotrkiem.
a Marcin pewnie się wkurwi.
ale ja nie mogę, ja nie umiem.
tęsknię za nim...
ale jest mi tak niebywale głupio.
bo ten drugi idiota mi się śni, bo spotykam go prawie codziennie, i jego uśmiech odwzajemniam uśmiechem, a jak pisze to mu odpisuje.
a on pisze do mnie takie dziwne rzeczy, a ja nie mówię mu, zeby przestał tylko sobie czytam.
i żesz kurwa ja mam chłopaka, którego kocham.
i nawet mu tego nie powiem, ale on chyba wie.
chyba...
i nie wiem czemu on się mną tak zainteresował, nie mam pojęcia.
Ok, ja sie w nim 'kochałam', ale kiedy to było- gdy byłam w 1 gim, a on w 3.
jakoś tak mi imponował, ale on miał mnie gdzieś wtedy, powiedział, że nie może mieć młodszej dziewczyny.
a teraz podobam się ponad połowie jego znajomych, nawet jak mnie nie lubię.
a wie, że zawsze miałam do niego słabość.
jego styl bycia, to uwielbiam :)
i to nie jest tak, że ja do niego teraz coś czuję, po prostu lubię czytać to co on do mnie piszę, i patrzeć jak on się patrzy.
bo on patrzy z taką fascynacją, chociaż jego koledzy mnie nienawidzą, koleżanki czym bardziej.
i to kurwa przecież nie jest zdrada.
a tak się źle czuję.
powinnam przestać...
Marcinowi powiedzieć czy nie?
narazie to mu w oczy nie moge spojrzeć...
i kurwa znów napisał, a ja mu odpisałam.
i przepraszam za bycie wulgarną, ale jakoś tak nie mogę.
Biszkoptowa panienka

już nie wiem co i jak.
ten chłopak śni mi się cały czas od jakiś dwóch tyg.
tylko czemu?
ja nie rozumiem.
mam go gdzieś.
ok, kiedyś mi się podobał...
ale to czasy przeszłe.
teraz kocham Marcina z całego serca.
a on jest nic nie znaczącym elementem moich snów.
owszem, gdy go spotykam czuję się jakoś dziwnie.
ale pod względem fizycznym nie podoba mi się zbytnio, w sumie ledwo go znam.
kiedyś pociągał mnie tylko za swój styl bycia.
ale czemu teraz mi się śni?
jak wyzbyć się go ze swoich snów?
różne sytuacje, a on zawsze w nich uczestniczy.
pamiętam jak się poznaliśmy...
to był październik, czas w którym oddaliliśmy się od siebie z marcinem.
poszłam z kolegami sie napić, a on przyszedł.
ja się upiłam.
to czasy, kiedy byłam dosyć dziwna.
podobno wtedy, mówił dziwne komantarze na mój temat.
ja zbytnio nie pamiętam.
niedawno do mnie napisał.
pisaliśmy dwa, trzy razy.
gdy go spotykam to się na mnie gapi, nie wiem czemu.
a później nawiedza mnie w tych głupich snach.
czemu?
niech on mi stamtąd ucieka no.
nie wiem czy to dziwne, ale czuję się jakaś winna temu, że o nim teraz myślę i mi się śni. głupio mi przez to przed Marcinem...
ku*** coś mi sie dzieje z mylogiem i notka co ją dodaję to po chwili mi się kasuje ;/
Biszkoptowa panienka

siedzę, myślę i nic.
nic nie przychodzi mi do głowy!
co tu napisać.
gdy u mnie jest dobrze, to prawie zawsze tak jest.
ale piszę, bo nie chcę zostawić kolejnego bloga jak zawsze.
żyję chwilą, bo tak jest najfajniej i najprościej.
nie myślę o tym co będzie jutro i nie planuję.
bo po co?
zawsze miałam zaplanowany cały tydzień.
a teraz, teraz nawet nie umawiam się z moim miłym dzień wcześniej.
mówię mu, że jak chce się ze mną spotkać to niech dzwoni 10 min przed tym, niech przychodzi bez zapowiedzi.
ha! i takim sposobem siedzi u mnie całe dnie.
bo tak sobie o przychodzi.
jak nam przyjdzie do głowy wyjść to wychodzimy.
Szrlt. też przychodzi bez zapowiedzi.
ja też ją odwiedzam bez zapowiedzi.
nie wiem jaki to ma cel, ale fajnie tak jest :)
Biszkoptowa panienka

Paryż - zakochałam się w tym mieście.
kiedyś nie dostrzegałam piękna tego miejsca.
z wyjazdu jestem zadowolona. (:
poprawiły mi się kontakty z mamą, przynajmniej na jakiś czas.
teraz znów jej nie ma.
wraca za dwa tyg.
zrobiłam wielkie zakupy!
poznałam wielu ludzi.
na szczęście w miarę znam francuski, a jak nie to po angielsku się porozumiewałam.
kolacja z Mario Testino wypadła dobrze,
co prawda zdjęć nie miałam.
ale to dlatego, że on nie miał czasu zostać już we Francji, przyjechał na dwa dni.
ale powiedział, że jest mną oczarowany, że jestem piękna i z przyjemnością podejmie ze mną współpracę.
nie teraz, ale moja mama ma z nim kontakt.
zdjęcia w vogue... może
ale nie wolno zapeszać.
a no i pochwalił moją sukienkę, którą sama zaprojektowałam i uszyłam.
mama kazała mi założyć sukienkę od prady, która mi kupiła, ale się uparłam.
i dobrze :)
dzisiaj cały dzień i noc spędzę u Marcina, stęskniłam się niesamowicie.
lecę.
Biszkoptowa panienka

ilekroć tam jestem zachwycam się na nowo.
Paryż - tam jest niewątpliwie pięknie.
jest tu wspaniale, naprawdę zapomniałam o problemach.
mama ma dla mnie więcej czasu.
szrlt. łazi ze mną po sklepach,
ale jeszcze zostaję bo być może będę miała sesje u samego Mario Testino, mama go poznała.
a dziś idę na kolację z nim i rodzicami.
chyba, bo to nie jest pewne...
Pozdrawiam i Szrlt. też. :)
PS. Mój miły, tak bardzo za Tobą tęsknię.
Biszkoptowa panienka

Francja
niedziela, 2 sierpnia 2009 20:53:53
wstałam koło 15, spakowałam się.
a teraz czekam na marcina, przychodzi na noc.
mniejsza, że jestem zmęczona, ale jutro odlatuje i to ostatnie h żeby się pożegnać. o 8 wyjeżdżam na lotnisko.
najwyżej zasnę, ale spać w jego ramionach to coś z czego nigdy nie zrezygnuje.
nie wiem jak wytrzymam tydzień bez niego, ale chcę zobaczyć moich rodziców.
Francja, Paryż, byłam już tam z 2 razy.
na szczęście z Szrlt jadę.
jedziemy razem taksówką, mam nadzieję, że nie zaśpi.
zadzwoniłam do cioci, ma dopilnować żeby w pon. szybę wstawili i dom posprzątali.
zostawiłam jej kasę.
kocham ją za to, że nigdy nei mówi nic rodzicom, ale w sumei ma 25 lat dopiero.
Do zobaczenia, nie wiem czy będę miała czas tam pisać. :*
Biszkoptowa panienka

i po imprezie.
przed chwilą wyszli ostatni,
spać mi się chce niemiłosiernie.
ludzi było trochę więcej, nie wiem skąd się wzięli.
znam ich, ale tylko z widzenia.
w miarę ogarniałam,
w sumie musiałam, bo to w końcu mój dom.
zbitą szybę mam w kredensie w salonie.
normalnie żyć nie umierać.
ale chuj zamówię jutro nową.
mieliśmy się składać,
ale uznałam, że nie trzeba.
pieniądze-akurat tego matka mi daje pod dostatkiem.
mogę brać ile chcę z karty, tak mama chyba odpokutowuje to, że jej nigdy nie ma.
nawet nie będzie sie pytała na co wydałam pare stów, bo tyle to będzie kosztowało.
wypiłam 3 piwa i ćwiatkę wódki.
lekko mi się zakołysało.
a no i chyba muszę wezwać tą ekipę sprzątającą, bo ja tego nie ogarniam.
a mama niech płaci, tylko tyle może mi dać.
ale tak czy siak było zajebiście.
Biszkoptowa panienka

impreza.
sobota, 1 sierpnia 2009 11:45:25
impreza!
będzie impreza.
ogarniam się, ogarniam dom.
i dzisiaj znów poczuję smak wódki!
Biszkoptowa panienka

zabijał mnie delikatnie swoimi czynami,
swoimi słowami.
taki tytuł miała moja stara notka z pamiętnika, a o to jej fragment:
'zabijał, zabił, ale ja żyję.
zabijał starą mnie,
tą złą, bez skrupułów,
podobno zagubioną.
zabijał, żeby narodziła się ta prawdziwa,
a zniknęła ta głupia, pusta dziewczyna.
i zabił ją, całe szczęście
o to narodziłam się ja'
dzięki Marcinowi narodziłam sią na nowo, to dla niego żyję.
cieszcie się, że nie znaliście mnie jakieś 2 lata temu.
bunt, nie bunt nie wiem jak to nazwać.
upiłam się, nie raz, nie dwa.
tak, że film mi się urywał.
zabawiałam się z przypadkowymi chłopakami.
lubiłam to, a raczej czułam, że muszę to lubić.
byłam strasznie nieśmiała, a alkohol pomagał by być odważną. mimo tego, że każdy chłopak zwracał na mnie uwagę inaczej nie potrafiłam zgubić tej nieśmiałości.
i tak o to, co to niektórzy ludzie zaczęli nazywać mnie dziwką.
niby tylko lizanie i że tak powiem macanie się nawzajem. ale to i tak nie było normalne.
14 dziewczynka robiła takie rzeczy, sama tak bym na to patrzyła.
ten okres w życiu minął, po roku, dzięki niemu.
ale wiecie, ja tego nie żałuję, wiele się nauczyłam.
mimo wszystko.
tak też zaczęły się plotki na mój temat,
mimo mojej zmiany niektórzy nadal nie zmienili zdania.
a najlepsze jest to, że w tych plotkach było naprawdę mało prawdy.
zwykle ktoś sobie coś podopowiadał, by nabrało to więcej pikanterii.
ludzią lubią gadać o kimś, by zapomnieć o swoich problemach - to wiem na pewno.
wszystko na imprezę gotowe, oby do jutra.
Biszkoptowa panienka

potrafisz mnie rozśmieszyć zjedzeniem połowy kanapki na raz.
mojej kanapki.
nie rozstaniemy się nigdy.
mam taką nadzieję.
ciekawe, czy to się spełni.
potrafisz pocieszyć.
powiedzieć zawsze coś miłego.
albo rozbawić.
wywołać na mojej twarzy, chociaż przelotny uśmiech.
potrafisz nawet sprawić, że w moich oczach pojawi się iskierka.
nie możliwe?
a jednak.
przyjaciółka.
przyjaciel.
to ktoś, kto nigdy nie opuści.
ktoś, kto pomoże.
potrafi śmiać się i płakać.
razem ze mną.
kocha, to co ja.
nie zazdrości.
to właśnie Ty!
Szrlt. to dla Ciebie.
a no i czekam aż do mnie przyjdziesz, chociaż znając ciebie to pewnie jeszcze nie wstałać. :P
Biszkoptowa panienka

cały dzień z nim,
teraz mój miły siedzi koło mnie i patrzy co piszę.
niech patrzy, ale i tak mu nie będę pokazywała innych notek.
'mój miły' to go rozśmieszyło, w sumie nie wiem czemu tak piszę, jakoś tak wyszło.
ahhh. pojutrze impreza- jutro kupujemy jedzenie i picie. już nie mogę się doczekać.
wyszło, że razem ze mną będzie 54 osoby.
a no i kocham Cię Marcinie mój miły :*
(właśnie się uśmiechnął.)
Szrlt przepraszam Cię po raz kolejny, mimo tego, że powiedziałaś, że nie ma sprawy, jutro rezerwuję cały dzień dla nas dwóch, prócz czasu w sklepie.
to się nazywa notka o niczym, ale nie mogę pisać normalnie bo on tu siedzi.
Biszkoptowa panienka

mianowicie znów zmieniłam zdanie i nie pokaże mu bloga, tj. wczoraj pokazałam, ale już chyba tego nie zrobię.
seks to ważna sprawa.
nie ma właściwej pory dla wszystkich,
trzeba być gotowym po prostu
psychicznie i fizycznie.
tak mnie jakoś zebrało.
bo mój miły ma 18 lat, jest chłopakiem i raczej tego potrzebuje.
on swój pierwszy raz ma za sobą,
2 lata temu jakieś.
i czeka cierpliwie na mnie,
czekał rok, to i tak chyba dużo.
gadaliśmy o tym,
powiedziałam, że jak będę gotowa to mu powiem.
grunt w tym, że ja czuję się w pełni gotowa.
i chcę to zrobić z nim.
ofc wiem o tym, że trzeba się zabezpieczać i jakie są konsekwencje.
ale mam jeden mały problem.
boję się ciąży,
mianowicie tego, że w nią zajdę też.
ale bardziej boję się tego,
że gdyby coś takiego się stało,
to matka kazała by mi usunąć gdzieś za granicą.
a ja bym nie potrafiła,
aborcja jest straszna.
czytałam o tym, że jakaś kobieta się urodziła podczas aborcji.
a moja matka mówi, że na dzieci jest czas po karierze. czyli po 30...
ona zaszła w ciąże, gdy miała 18 lat, to zrujnowało jej karierę.
czasami myślę, że gdyby miała możliwość to by usunęła... i by mnie nie było.
a tabletek też nie zamierzam brać, bo w przyszłości chce mieć dzieci, a istnieje możliwość, że po nich będę bezpłodna.
prezerwatywa, to trochę mało.
a globulki to trzeba 15 min. przed stosunkiem, a to trochę niszczy atmosferę.
więc mam problem mały, wiem, że on by zaczekał, ale wiem, że jeśli mam to zrobić to właśnie z nim i teraz jest najlepszy czas.
jak ja kocham być anonimowa!
Biszkoptowa panienka

odkryłam w sobie słońce,
w pochmurny, szary dzień.
wyczarowałam w sobie tęcze,
po nieustającym deszczu.
poczułam magię świata,
patrzać w przyszłość.
dostrzegłam małe rzeczy,
które znaczą tak wiele.
wydobyłam z siebie gesty,
poruszając światem.
z każdą minutą
zdaję sobie sprawę
z odpowiedzialności,
noszenia w sobie życia.
z każdym dniem,
czekam cierpliwie na noc.
bo wiem,
że wszystko ma swój czas,
swoje przeznaczenie...
a to wszystko dzięki Tobie.
tylko czemu cię tu jeszcze nie ma?
Biszkoptowa panienka

...już wiem jak całujesz
chcę wiedzieć co dalej'
dni są piękne, gdy mam Ciebie. <3
tak na powitanie miły mój,
w koncu nie dałam mu adresu, ale jak jest u mnie to może sobie patrzeć na te notki.
nie dowiedziałam się co Paweł, chce na urodziny które ma 28 sierpnia.
tj. powiedział, że chce mnie w wersji starszej o 2 lata. :D
a tego załatwić się nie da.
spacerując dziś po parku z nim,
zdziwiłam się zachowaniem ludzi.
starsza pani powiedziała, że wyglądamy uroczo
i że jesteśmy idealną parą.
to dziwne, bo podobno one nie lubią okazywania sobie uczuć publicznie.
ale w sumie my tylko trzymaliśmy się za ręce i przytulaliśmy.
tudzież policjant jakiś, gdy siedzieliśmy na ławce i paliliśmy nie spisał nas.
chciał, ale jednak zrezygnował i pogratulował marcionowi dziewczyny i kazał jej pilnować.
ehh, w sumie jakiś normalny był.
czasem i tacy się zdarzają.
mój miły przychodzi dzisiaj do mnie koło 21-22
'nie zasnę jeśli chcesz
i nie śpieszmy się kochanie
spać możemy przecież w dzień'
wariuję.
matka nie dzwoniła już od tylu dni i tel. dzisiaj nie odebrała.
chyba jedyny negatywny aspekt mojego życia.
Biszkoptowa panienka

już nie płaczę co wieczór,
już nie czytam nocami,
już wiele rzeczy nie robię!
a szkoda.
'wiesz co, szczerze to wyglądasz dzisiaj najgorzej, jeszcze nigdy cię takiej nie widziałem. ale nie wiem jak ty to robisz nadal wyglądasz ślicznie, nadal nie ma od ciebie ładniejszej.'
mokra z łez, płakałam ze szczęścia i się rozmazałam, do tego nie wyspałam się, więc jak miałam wyglądać?
ale i tak mój miły spróbuję potraktować to jako komplement.
zastanawiam się czy dać Marcinowi wgląd na mojego bloga... ?
mam dużo siły,
dużo, jak nigdy
czuję, że mogę wszystko,
czuję, że nic nie stanowi problemu,
czuję, że mam Cię koło siebie
dlatego czuję się świetnie. <3
a no i czuję, że nie umiem ładnie pisać :P
nawet ty mi nie dajesz tej weny twórczej.
Biszkoptowa panienka

jestem szczęśliwa!
jestem szczęśliwa!
i mam ochotem oznajmić to całemu światu.
marcin mój były chłopak.
co ja mówię- marcin mój były i obecny chłopak.
przyjaciel wieczny.
kocham go!
on kocha mnie!
tak, właśnie tak!
wszystko sobie wyjaśniliśmy.
jest dobrze, co ja mówię, jest tak, że nie da się tego opisać.
i obiecał mi, że co by się nie stało zawsze będziemy przyjaciółmi.
wkońcu można przyjaźnić się i ze soba być!
Biszkoptowa panienka

cholernie się boję!
ale jakoś tak dziwnie dobrze się czuję mimo tego!
o 12 pogadam z Marcinem,
przyjdzie do mnie,
trudno raz się żyję...
decyzję tą podjęłam w dużej mierze dzięki aj--low--ju z myloga oraz Szrlt, Piotrek w sumie też trochę pomógł.
nie wiem czemu ale odnoszę wrażenie, że Szrlt, która właśnie siedzi koło mnie cieszy się bardziej niż ja...
u mnie występuje raczej przerażenie.
ale jak to Szrlt mówi jest dobrze, bo podobam mu się nawet, gdy rano wstanę z łóżka i nie wstydzę się mu tak pokazać.
po czym dodaje: ale w sumie się nie dziwie, bo ty nawet rano wyglądasz ślicznie.
ehh. nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego, ale on kazała mi to napisać.
i znów się nie wyspałam,
bo do jakiejś 2:30 w nocy kąpałyśmy się z szrlt w moim basenie.
wypiję kawę, zjem śniadanie, zapale papierosa dla rozluźnienia i czekam na niego...
a szrlt mnie za h opuszcza :( i z kim ja będe gadala do 12, żeby się mniej denerwować...
Biszkoptowa panienka

tak, że sama zaczynam w to wierzyć!
krótkie spotkanie z nimi wszystkimi.
i wiecie co uwielbiam ich wszystkich,
za to, że każdy jest inny.
napiliśmy się piwa.
podobno to do mnie nie pasuje.
nie pasuje do mnie siedzenie na ławce i picie piwa.
szczególnie, gdy mam na sobie sukienkę ;D
ha! może i nie, ale czasami można.
w sumie to z nimi wszystkimi byłam od 18 do 19:30,
bo Piotek chciał pogadać.
pogadaliśmy tak ogólnie,
aż w końcu zadał to swoje głupie pytanie
i zaczęła sie rozmowa na ten temat,
wyglądała mniej więcej tak:
'P:czemu ty nie jesteś z Marcinem?
B:a czemu mam być? nie wyszło nam, próbowaliśmy. a teraz się przyjaźnimy..
P:no tak, tyle, że chyba nie powinniście się poddawać. pasujecie do siebie. kochasz go, prawda?
B:nieważne co do niego czuję, ważne, że on mnie nie kocha. byliśmy ze sobą rok i nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha...
P:ale czy ty jesteś, aż tak ślepa, że tego nie widzisz? mam nadzieję, że nie. a słowa nie są najważniejsze. ale dobra, nie wtrącam się...'
czemu wszyscy mi to wmawiają.
czemu?
sama zaczynam w to wierzyć,
ale wiem, że nie warto marnować przyjaźni dla miłości, która kiedyś się skończy i to wszystko zniszczy.
śpi dzisiaj u mnie szrlt, ma przyjść o 22.
a no i jestem z siebie dumna,
będąc na zakupach zjadłam zestaw w kfc i deser lodowy z grycana.
może to dziwne, ale pierwszy raz jadłam w kfc coś oprócz sałatki.
Biszkoptowa panienka

wracam do siebie,
chyba nie mogę wyjeżdżać sama, bo zaczynam myśleć o tym wszystkim.
zwykle, gdy jestem u siebie to całe dni mam zajęte na spotkaniach z przyjaciółmi i żyję tak beztrosko.
kupiłyśmy sobie z Szrlt. ciuchy na moją imprezę.
jeszcze 5 dni, a my już się szykujemy,
to trochę nienormalne...
Szrlt wmawia mi, że z Marcinem to nie tylko przyjaźń. więc poraz kolejny błagam ją żeby przestała. :P
ide się spotkać z nimi, z całą 8, nareszcie!
Biszkoptowa panienka

wczoraj o 18 umówiłam się z Marcinem.
przyszedł, otworzyłam mu,
uśmiechnął się do mnie,
tak jak to tylko on potrafi.
przytulił mnie do siebie,
a może to ja przytuliłam się do niego,
nie wiem,
wiem tylko, że bardzo tego potrzebowałam.
'jak dobrze, że jesteś' powiedział,
tak jakby wyjął mi to z ust...
lubię, gdy on kładzie się na moim łóżku.
pościel tak ładnie wtedy pachnie,
lepiej się śpi.
dużo gadaliśmy, nawet nie wiem jak to się stało,
ale była już 00:07.
uznałam, że jeśli chce to może przenocować w pokoju gościnnym, żeby nie wracać po nocy.
zgodził się, tylko napisał rodzicom, że śpi u mnie.
owszem, ma już 18 lat rocznikowo,
ale wiadomo musiał ich zawiadomić.
chociaż w sumie z tym nigdy nie było problemu,
jego rodzice mnie lubię, wg. niego uwielbiają.
w efekcje wgl. nie poszliśmy spać.
on tak jak i Szrlt wiedzą o mnie wszystko,
tylko im i Wam na blogu powiedziałam o mojej sytuacji z mamą.
Marcin pocieszył mnie tak jak nikt, poraz kolejny
nie wiem jak on to robi...
gdy jestem z nim jakoś o tym zapominam.
tak więc mam nieprzespaną noc,
a umówiłam się z Szrlt o 12,
na zakupy jedziemy.
ide przespać się tak do 11.
Biszkoptowa panienka
Zaprojektowała
Claudia. Użyła zdjęcia od
Spider Kiss
Wyszperaj sobie
thecorację!.